Tak, tak, obijam się troszeczkę w pisaniu bloga… jakoś tak praca dużo ode mnie wymaga.

Poprzedni tydzień upłynął dietetycznie, nie pamiętam co jadłam dzień po dniu, ale po trochu mogę napisać :)

Na śniadanie oczywiście była owsianka w większość dni :) Jak już pisałam jest to super białkowy szybki posiłek. Zrobiłam nawet owsiankowy deser – dodałam do owsianki starte jabłko :)… bylo super. Jeśli skonczyło sęe mleko to tragedii nie było bo już w trzeciej fazie można jeść kanapki. Poza tym jajecznica to też jest dobra opcja :)

Na obiad posiłki byly nieco bardziej zróżnicowane :) Był makaron bologne…pycha. Był też kurczak nadziewany grzybami, który zaserwowałam z bobem i zieloną fasolką… Były też udka z kurczaka zapiekane na kapuscie kiszonej serowane z ryżem…

Kolacje też były smaczne… najlepsze były małże na ostro :) palce lizać! Ale naleśniki z nutellą też były niczego sobie :)

Były też przekąski: orzechy, babeczki, czekoladki…

Był też królewski posiłek… baaardzo królewski…

I żadna z tych nadprogramowych rzeczy (patrz słodycze i dodatkowe owoce) nie zaburzyla mojej wagi!!! Ciągle ważę 52.5kg!!! Fantastycznie!!!