to-i-owo-w-kuchni

dieta Dukana

Wpisy w kategorii: Faza II

Ten przepis mam już jakiś czas w swoim kucharskim repertuarze. Chociaż z nazwy jest to pasztet wielkanocny, bardzo dobrze smakuje o każdej porze roku. Oczywiście na początku była to wersja na królewski posiłek, ale po wprowadzeniu kilku drobnych zmian mamy dietetyczny pasztet, który nic nie stracił w smaku.

- 1.7kg kurczaka
- 1 duża cebula
- 4 łyżki otrębów (zamiast czerwstwej bułki)
- 3 jajka
- liść laurowy
- ziele angielskie
- 1 ząbek czosnku
- gałka muszkatołowa
- sól i pieprz do smaku

Kurczaka umyć, obrać ze skóry i podzielić na mniejsze części (nogi, skrzydełka i korpus) i ugotować w rosole z liściem laurowym, zielem angielskim i czosnkiem. Cebulę posiekać i obsmażyć na teflonowej patelni (bez tłuszczu – delikatnie podlać wodą). Do 1 szklanki ciepłego wywaru z kurczaka dodać otręby (mogą być mieszane: pszenne i owsiane) i poczekać chwilę aż napęcznieją. Po ugotowaniu, kurczaka należy zmielić (ja użyłam robota kuchennego) i dodać jajka, cebulę i namoczone otręby (ja dodałam całość razem z rosołkiem), doprawić do smaku gałką muszkatołową (2 łyżeczki deserowe), solą i pieprzem. Jak już smakuje tak jak trzeba, przełożyć do formy delikatnie wysmarowanej masłem i posypanej otrębami i piec 50min w temp. 180°C.

Z ilości kurczaka podanej w przepisie, wystarcza na dwie porcje takie jak na zdjęciu lub jedną wysoką. Ja zrobiłam dwie małe ponieważ naiwnie myślałam, że wystarczy go na dłużej :)

Smacznego!!!

Uwielbiam owoce morza… ten przepis został zainspirowany wspomnieniami letniego wypadu do Włoch… sprzed dwoch lat! Ale ten smak doskonale przyprawionych małży pozostanie z nami na długie lata.

- 1kg świeżych małży
- 1 cebulę
- 2 ząbki czosnku
- 1 papryczkę chili lub platki chili (pół łyżeczki deserowej)
- 1/2 łyżeczki tartego imbiru (lub kawałek świeżego korzenia imbiru)
- sól i pieprz do smaku

Małże należy przechowywać w zimnie, najlepiej na lodzie. Umyć je dokładnie w zimnej wodzie. Następnie, posiekać cebulę i chili, i wrzucić na rozgrzaną teflonową patelnię (w ten sposób nie musimy używać oleju) i delikatnie podsmażyć. Dodać czosnek wyciśniety przez praskę i imbir. Wszystko podlać wodą i doprowadzic do wrzenia. Przelać zawartość patelni do dużego garnka i wrzucić małże. Przykryć pokrywką aby się pootwierały pod wpływem ciepła. Gotować do 5 minut.

Jeśli jesteście już w trzeciej fazie, to danie to można wzbogacić (posiłek „królewski”) o smażenie wszystkiego na dużej łyżce masła.

SMACZNEGO!!!

Zacznę od tego że było ciężko. Były momenty, kiedy jajka czy kurczaki wychodziły bokiem i w ogóle odechciewało się jeść. Były momenty, kiedy dzień warzywny był wyjątkowym świętem, na który czekało się co najmniej jak na Boże Narodzenie! Ale, obeszło się bez wcześniejszego wstawania by pójść pobiegać, popływać czy na siłownię i bez żmudnego liczenia kalorii. Nie było łatwo, ale jeśli nie ma się czasu na gimnastykę, trzeba poświecić kubki smakowe…

Moje poświęcenie przyniosło efekty. Zgubiłam zbędne kilogramy i zbędne centymetry (wszędzie!). Mieszczę się w ulubione ciuchy i bez skrępowania mogę się rozebrać do stroju kąpielowego :), co siedem kilogramów temu było dosyć stresujące.

Rozmieszczenie wszystkich obwodów jest tutaj. Wreszcie jak siedzę, to nie mam tych 3 fałdek na brzuchu, tylko jedną i to w dodatku małą :). Ponieważ na diecie Dukana nie można było ćwiczyć, teraz jak już jestem w fazie utrwalania, postanowiłam sobie trochę to nowe ciało wyrzeźbić :). Skoro pod skórą nie widać już tłuszczu, to mogłoby być widać fajne mięśnie… ale bez przesady, żadna ze mnie kulturystka :)… kilka przysiadów i brzuszków nie zaszkodzi a wręcz może pomóc. Także do dzieła.

Jeśli chodzi o posiłki, to te w fazie II były czasem monotonne… jak można było jeść warzywa to zawsze chciałam z nich wyciągnąć jak najwięcej więc po jakimś czasie też było monotonnie, bo bardzo często robiłam leczo z kurczaka :)

Uważam, że na każdej, nawet najbardziej rygorystycznej diecie trzeba jeść w miarę różnorodnie. Także, białko z różnych źródeł: kurczak, wołowina, jajka, ryby, owoce morza… wszystkie mają inne zalety, a jest to bardzo ważne gdy ograniczamy dostarczanie cukrów i tłuszczy a szczególnie kwasów tłuszczowych, ale o tym szerzej w innej notce.

Teraz trzeba skupić się na utrzymaniu wagi poprzez systematyczne wprowadzanie nowych produktów :) Trzymajcie kciuki!

Łosoś to moja ulubiona ryba. Pierwszy raz zdecydowałam się przyrządzić ją w całości, bez dzielenia na kawałki.

- 1 łosoś (mój 2.5kg)
- 1 serek Filadelfia light
- 1 pęczek zielonej pietruszki
- 1/2 pęczka szczypiorku
- 3 ząbki czosnku
- 2 cebule
- 1 1/2 cytryny
- sól i pieprz

Rybę należy najpierw wypatroszyć (od ogona w stronę głowy uważając by nie rozciąć/rozerwać trzewi), obrać z łusek (tępą stroną noża od ogona w kierunku głowy), i wyciąć kręgosłup (bez rozcinania skóry na grzebiecie). Pęsetą wyjąć, możliwie, wszystkie ości. Tak odfiletowaną rybę należy osolić, skropić sokiem z 1 cytryny i przełożyć posiekana na półplasterki cebulą i odstawić do zamarynowania (ok 15 minut). W tym czasie przygotować farsz.

Do miski wrzucić serek, posiekaną natkę pietruszki, szczypiorek i czosnek (wyciśnięty przez praskę). Wszystko razem wymieszać. Z wyciętego kręgosłupa, łyżeczką obrać pozostałe mięso i do dać do miski. Dolać sok z połowy cytryny i przyprawić do smaku solą i pieprzem.

Z ryby, usunąć cebulę i w to miejsce nałożyć farsz. Następnie na folię aluminiową nałożyć plasterki cebuli, na nie nałożyć rybę i na rybę znowu plasterki cebuli, skropić sokiem z cytryny; szczelnie zawinąć rybę  folią aluminiową i zapiekać w 180°C przez ok 1h.

Ja ułożyłam plasterki cytryny na górze ryby, ale odradzam to, skórka dała gorzkawy posmak. Ponadto zapiekałam 1,5 h i mięso się wysuszyło; także 1h będzie wystarczająca, nawet na taką dużą rybę.

Smacznego!!!

 

Zaczynając ten tydzień miałam nadzieję, że będzie już ostatnim w fazie II, ale w miarę upływu czasu, nastawiłam się że to już ostatni tydzień zrzucania wagi, niezależnie od wyniku w niedzielę. W tym tygodniu bardziej niż zwykle przestrzegaliśmy diety i nawet zdarzyło się nam zrobić 3 dni białkowe pod rząd! Ale też 2 razy wyłamałam się z diety jedząc słodycze… Ciekawe co pokaże waga w niedzielę!

Cały tydzień, już chyba tradycyjnie, na śniadanie jadłam owsiankę :)

Poniedziałek, 12/11/12, dzień 52 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Śniadanie II: 1 jajko w gnieździe z chrzanem
Obiad: 2  kotlety mielone z buraczkami
Kolacja: 2 pieczone podudzia z kurczaka

Wtorek, 13/11/12, dzień 53 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Obiad: 200g gulaszu wołowego (zrobiony bez grzybków)
Podwieczorek:  200g jogurtu ze słodzikiem
Kolacja: 2 kotlety mielone z musztardą

Środa, 14/11/12, dzień 54 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Obiad: 3 pieczone podudzia z kurczaka z sałatka warzywną (ogórek, pomidor, oliwki marynowane, jajko ugotowane na twardo, zółta papryka)
Kolacja: 1 pieczone podudzie z kurczaka z warzywami

Czwartek, 15/11/12, dzień 55 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Obiad: 4 pieczone podudzia z kurczaka
Podwieczorek: 1/4 gofra z serkiem 0%
Kolacja: 2 pieczone podudzia z kurczaka z jakiem ugotowanym na twardo z chrzanem

Zawsze bawiło mnie jak widziałam osoby jedzące w McDonaldzie duży zestaw i Diet Coke :) a teraz robię podobnie… gofr! z serkiem 0%!!!! Śmiech

Piątek, 16/11/12, dzień 56 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Śniadanie II: 200g jogurtu ze słodzikiem
Obiad: kurczak w curry z ostrym sosem czosnkowym
Kolacja: 1 czekoladka truflowa (z bombonierki)

No właśnie… bo najlepiej jest jak nie ma co kusić, a tu w pracy ciągle jakieś słodkości pod nosem… długo się broniłam, ale przyszedł ciężki dzień i poszło. Dobrze, że zatrzymało się na 1 czekoladce!!!

Sobota, 17/11/12, dzień 57 fazy II:

Śniadanie: owsianka
Obiad: 2 pieczone podudzia z kurczaka
Kolacja: pasta rybna z plackami Dukana

Dziś jadłam mało, bo już myślami byłam w niedzielnym obiedzie :) ….mmmmniam…..


  • RSS