to-i-owo-w-kuchni

dieta Dukana

Tak, minął już pierwszy tydzień trzeciej fazy diety :) I powiem od razu, po całym tygodniu wdrażania nowych smaków, waga tylko 0.1kg w górę… czyli stoi w miejscu :P

Bardzo fajnie jest móc jeść „normalne potrawy” chociaż muszę powiedzieć, że chleb lepiej pachnie niż smakuje i wcale mi go nie brakuje. Zaskoczyłam sama siebie ponieważ jeszcze nie ugotowałam dania makaronowego! A ja mogłabym żyć we Włoszech i zajadać się pastą i pizzą! Oczywiście, cały tydzień na śniadanie jadłam owsiankę :) i myślę, że to się już nie zmieni, chyba że zabraknie nam otrębów lub mleka :)

Poniedziałek, 19/11/12, dzień 2 fazy III:

Śniadanie: owsianka
Śniadanie II: sałatka z tuńczyka
Obiad: łosoś faszerowany pastą z pietruszki
Kolacja: kanapka z sałatką z tuńczyka

Wtorek, 20/11/12, dzień 3 fazy III:

Dziś zaczęłam dodawać owoce, jedno jabłko dziennie.

Śniadanie: owsianka
Obiad: łosoś faszerowany pastą z pietruszki z sałatką kuskus
Podwieczorek: jabłko
Kolacja: kanapka z szynką, serem i pomidorem

 

Środa, 21/11/12, dzień 4 fazy III:

Śniadanie: owsianka
Obiad: leczo z kurczaka
Podwieczorek: jabłko
Kolacja: kanapka na bogato

Czwartek, 22/11/12, dzień 5 fazy III:

Dziś obowiązkowy białkowy czwartek… Ale się przyzwyczaiłam do tego że mogę codziennie jeść warzywa, więc przeżyłam mały szok… ale na szczęście to tylko jeden dzień!

Śniadanie: owsianka
Obiad: zupa z krewetek
Kolacja: noga z kurczaka z rożna

Piątek, 23/11/12, dzień 6 fazy III:

Śniadanie: owsianka
Obiad: pierś z kurczaka z rożna z sałatką kuskus
Kolacja: kanapka z szynką, serem i pomidorem

Sobota, 24/11/12, dzień 7 fazy III:

Śniadanie: owsianka
Obiad: ryba z brokułami z sosem chrzanowym
Kolacja: WSZYSTKO DO WOLI czyli KRÓLEWSKI POSIŁEK, jako deser tarta z figami

Mam lekkie wyrzuty sumienia po zjedzeniu królewskiego posiłku, chociaż obeszło się bez alkoholu! W trzeciej fazie posiłki trzeba planować z wyprzedzeniem na cały tydzień, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś więcej razy niż dozwolono! A ja przecież nie potrafię gotować/ przyrządzać małych ilości jedzenia, ja zawsze, tak jak moja mama, gotuję na pułk wojska :).

Zacznę od tego że było ciężko. Były momenty, kiedy jajka czy kurczaki wychodziły bokiem i w ogóle odechciewało się jeść. Były momenty, kiedy dzień warzywny był wyjątkowym świętem, na który czekało się co najmniej jak na Boże Narodzenie! Ale, obeszło się bez wcześniejszego wstawania by pójść pobiegać, popływać czy na siłownię i bez żmudnego liczenia kalorii. Nie było łatwo, ale jeśli nie ma się czasu na gimnastykę, trzeba poświecić kubki smakowe…

Moje poświęcenie przyniosło efekty. Zgubiłam zbędne kilogramy i zbędne centymetry (wszędzie!). Mieszczę się w ulubione ciuchy i bez skrępowania mogę się rozebrać do stroju kąpielowego :), co siedem kilogramów temu było dosyć stresujące.

Rozmieszczenie wszystkich obwodów jest tutaj. Wreszcie jak siedzę, to nie mam tych 3 fałdek na brzuchu, tylko jedną i to w dodatku małą :). Ponieważ na diecie Dukana nie można było ćwiczyć, teraz jak już jestem w fazie utrwalania, postanowiłam sobie trochę to nowe ciało wyrzeźbić :). Skoro pod skórą nie widać już tłuszczu, to mogłoby być widać fajne mięśnie… ale bez przesady, żadna ze mnie kulturystka :)… kilka przysiadów i brzuszków nie zaszkodzi a wręcz może pomóc. Także do dzieła.

Jeśli chodzi o posiłki, to te w fazie II były czasem monotonne… jak można było jeść warzywa to zawsze chciałam z nich wyciągnąć jak najwięcej więc po jakimś czasie też było monotonnie, bo bardzo często robiłam leczo z kurczaka :)

Uważam, że na każdej, nawet najbardziej rygorystycznej diecie trzeba jeść w miarę różnorodnie. Także, białko z różnych źródeł: kurczak, wołowina, jajka, ryby, owoce morza… wszystkie mają inne zalety, a jest to bardzo ważne gdy ograniczamy dostarczanie cukrów i tłuszczy a szczególnie kwasów tłuszczowych, ale o tym szerzej w innej notce.

Teraz trzeba skupić się na utrzymaniu wagi poprzez systematyczne wprowadzanie nowych produktów :) Trzymajcie kciuki!

I jest już niedziela, czas ważenia się. Dziś jednak, niezależnie od wagi przechodzę do fazy III… mam już ochotę na normalny posiłek.

Waga: ja 52.6kg (-7.6kg)   mąż: 86.0kg (-12.0kg)

Czyli już prawie ważę tyle ile chciałam, to 100g nie zmieni wiele, a wierzę, że jeszcze trochę schudnę w czasie fazy III. Najważniejszy cel został osiągnięty – mieszczę się swobodnie w spodniach sprzed 2 lat, kiedy miałam podobną wagę!  Także już od dziś włączam nowe pokarmy do mojego menu :) Czyli fazę III będę prowadzić przez 76 dni :) [ponieważ schudłam aż 7.6kg!!!!] i zajmie mi to czas aż do końca stycznia. Ale to nie będzie żaden problem!

Śniadanie: 1 kromka wieloziarnistego chleba lekko posmarowana masłem, 2 jajka ugotowane na miękko, 5 plasterków ogórka i 5 plasterków pomidora
Obiad: łosoś faszerowany pasta z pietruszki z sałatką wielowarzywną z octem balsamicznym
Kolacja: 1 kromka wieloziarnistego chleba lekko posmarowana masłem z pastą rybną

Super mieć świadomość, że już można wszystko, albo inaczej, więcej różności jeść :) To taki trochę relaks psychiczny, kiedy wiadomo, że ta jedna czekoladka na podwieczorek nie zmieni dużo, że ta jedna łyżka majonezu zamiast jogurtu też może być, że można znowu jeść chleb! Rozkoszować się jego smakiem. Sama radość :)

Faza trzecia diety Dukana jest fazą przejściowa pomiędzy intensywnym odchudzaniem a powrotem do normalnego jedzenia. Dołączone są nowe pokarmy: chleb, owoce, sery, 2 porcje produktów skrobiowych i 2 „królewskie posiłki” w tygodniu. Ale od początku…

Trzecia faza została stworzona aby pozwolić naszemu organizmowi do powolnego przestawienia się do nowego trybu odżywiania. Aby po zobaczeniu upragnionej wagi, od razu nie rzucić się na jedzenie i nie doprowadzić do efektu jo-jo. Według Dr P. Dukana, organizm bardzo zmienia siłę z jaką odzyskuje kalorie z posiłku, tzn. że przed dietą, z małej kajzerki wyciągał około 100 kalorii, ale po diecie, z tej samej kajzerki wyciągnie ich ze 130. Dzieje się tak dlatego, że nasz organizm jest zaprogramowany na odkładanie wszystkich zbędnych kalorii na czarną godzinę (czytaj: dietę) i tak po diecie, kiedy już został ograbiony z zapasów, jak tylko ma możliwość to zaczyna odkładać na nowo. Dlatego, w czasie fazy III-utrwalanie polega na powolnym przyzwyczajeniu organizmu do nowych posiłków, bez wzbudzania podejrzeń że dieta skończona. Musi ona trwać odpowiednio długo, 10 dni na każdy utracony kilogram! Wtedy, i tylko wtedy uda się nam oszukać organizm i nie przybrać na wadze.

Zasady fazy III są proste:

1. wszystkie potrawy fazy I i fazy II są dozwolone codziennie. Tryb naprzemienny już nas nie obowiązuje! Codziennie możemy jeść zarówno białka jak i warzywa, jednak jeden dzień w tygodniu (czwartek) powinien być dniem tylko białkowym!

2. codziennie możemy zjeść 2 kromki pełnoziarnistego razowego chleba. Jednak razowego a nie białego gdyż jest on bogatszy w składniki odżywcze i zawiera otręby, które pomagają w usuwaniu kalorii.

3. codziennie możemy zjeść 1 porcję owoców. 1 porcja oznacza owoc wielkości jabłka/gruszki, mniej więcej podobna objętościowo będzie porcja truskawek czy malin, 2 śliwki czy plaster arbuza. Najbardziej zalecane są jabłka jako, że zawierają dużo pektyn, mających zbawienny wpływ na sylwetkę. Niestety nie wolno jeść bananów, czereśni, winogron i owoców suszonych.

4. codziennie możemy zjeść 1 porcję (ok. 40g) żółtego sera, typu gouda. Nie wolno jeść serów pleśniowych i powstających w procesie fermentacji, takich jak camembert, ser kozi, oscypki.

5. dwa razy w tygodniu możemy zjeść 1 porcję produktów skrobiowych. Zaczynając od najbardziej wartościowych, są to: 200g makaronu,  200g kaszy kuskus/polenty/bulgur lub ziarna pszenicy, 150g soczewicy, 125g ryżu (najlepiej basmati) i na samym końcu, jako że najmniej wartościowe, 125g ziemniaków (najlepiej zapiekane w folii lub gotowane w koszulkach – nie frytki czy chipsy!).

6. dwa razy w tygodniu możemy zjeść nowy, bardziej tłusty rodzaj mięsa: schab czy szynkę. Nie wolno jednak jeść wędlin wędzonych.

7. dwa razy w tygodniu możemy zjeść dowolny „królewski posiłek”, sporządzony nawet z zakazanych produktów. Może składać się z przystawki, dania głównego i deseru a jako napój można spożyć wino lub piwo. Jednak, nie wolno nakładać dokładek. Wszystko może być nałożone tylko raz! Jedna przystawka, jedno danie główne i jeden deser, jedna lampka wina (nie butelka! :)). Pomiędzy tymi „królewskimi posiłkami” powinna być przerwa na co najmniej jeden dietetyczny/Dukanowski posiłek.

To byłoby na tyle. Wystarczy przestrzegać tych zasad i utrzymamy nową niską wagę :)

Sandra

Łosoś to moja ulubiona ryba. Pierwszy raz zdecydowałam się przyrządzić ją w całości, bez dzielenia na kawałki.

- 1 łosoś (mój 2.5kg)
- 1 serek Filadelfia light
- 1 pęczek zielonej pietruszki
- 1/2 pęczka szczypiorku
- 3 ząbki czosnku
- 2 cebule
- 1 1/2 cytryny
- sól i pieprz

Rybę należy najpierw wypatroszyć (od ogona w stronę głowy uważając by nie rozciąć/rozerwać trzewi), obrać z łusek (tępą stroną noża od ogona w kierunku głowy), i wyciąć kręgosłup (bez rozcinania skóry na grzebiecie). Pęsetą wyjąć, możliwie, wszystkie ości. Tak odfiletowaną rybę należy osolić, skropić sokiem z 1 cytryny i przełożyć posiekana na półplasterki cebulą i odstawić do zamarynowania (ok 15 minut). W tym czasie przygotować farsz.

Do miski wrzucić serek, posiekaną natkę pietruszki, szczypiorek i czosnek (wyciśnięty przez praskę). Wszystko razem wymieszać. Z wyciętego kręgosłupa, łyżeczką obrać pozostałe mięso i do dać do miski. Dolać sok z połowy cytryny i przyprawić do smaku solą i pieprzem.

Z ryby, usunąć cebulę i w to miejsce nałożyć farsz. Następnie na folię aluminiową nałożyć plasterki cebuli, na nie nałożyć rybę i na rybę znowu plasterki cebuli, skropić sokiem z cytryny; szczelnie zawinąć rybę  folią aluminiową i zapiekać w 180°C przez ok 1h.

Ja ułożyłam plasterki cytryny na górze ryby, ale odradzam to, skórka dała gorzkawy posmak. Ponadto zapiekałam 1,5 h i mięso się wysuszyło; także 1h będzie wystarczająca, nawet na taką dużą rybę.

Smacznego!!!

 


  • RSS