to-i-owo-w-kuchni

dieta Dukana

Wpisy z tagiem: Dieta dukana

Dzisiaj nowa ekscytacja, ponieważ kurczaki już nam się lekko przejadły to na dzisiejszy obiad przygotowałam przepyszne pstrągi.

Waga: ja: 58.4kg (-0.3)   mąż: 95.4kg (-1.2kg)

Śniadanie: 150-200g serka homogenizowanego (0%) z 2 łyżkami otrębów owsianych plus płaską łyżeczką prawdziwego cacao (nie żadne słodkie nesquiki tylko prawdziwe cacao)
Obiad: pstrąg duszony z cebulką i jedno jajko ugotowane na twardo
Kolacja: 150g łososia wędzonego

W tym dniu czułam sie też dobrze, ten sam ból mięśni w czasie wchodzenia po schodach towarzył mi również dzisiaj. I jak na razie jest to jedyna dolegliwość.

Ten dzień zapowiadał wyzwanie: walkę ze smakami czyli wyjście do kina :) Ale mieliśmy dużą motywację bo waga znowu pokazała spadek, tym razem dość pokaźny.

Waga: ja: 58.7kg (-1.2kg)   mąż: 96,6kg (-0.7kg)

Śniadanie: 150-200g serka homogenizowanego z 2 łyżkami otrębów owsianych
Obiad: piers z kurczaka duszona w jogurcie greckim z ostrą papryką, jajko ugotowane na twardo
Podwieczorek: 1 stek wołowy w musztardzie (smażony bez tłuszczu na teflonowej patelni)
Kolacja: rolmopsy śledziowe

Oczywiście że mieliśmy ogromną ochotę kupić sobie pop-corn i colę ale udało nam się nie poddać pokusom. Udało sie! W tym dniu także czułam zmęczenie mięśni w czasie wchodzenia po schodach ale ogólne samopoczucie miałam dobre.

Zapowiadał sie równie dobrze jak pierwszy, szczególnie że waga pokazała spadek :)

Waga: ja: 58,9kg (-0.3kg)   mąż: 97,3kg (-0.8kg)

Śniadanie: jajecznica z 2 jaj smażonych bez tłuszczu (na teflonowej patelni) i 2 placuszki otrębowe
Obiad: pierś z kurczaka duszona w jogurcie greckim z musztardą czosnkową
Podwieczorek: ½ makreli wędzonej
Kolacja: 150g pasty śledziowej

W tym dniu w ogóle nie bolała mnie głowa, ale zauważyłam że szybciej się męczę wchodząc po schodach. Dużo bardziej odczuwałam bol mięśni niż zwykle (przed dietą). Ogólne samoczucie miałam dobre :)

Lodówka i zamrażalka zaopatrzone prawidłowo, mnóstwo chudych serków (twarożek, homogenizowany) jogurtów 0% (grecki i naturalny), piersi z kurczaka, steki wołlowe, pstrągi. Więc rozpoczynamy dietę.

My zaczęliśmy w poniedziałek: 17/09/1012.

Waga początkowa: żona (ja): 60,2 kg mąż: 98,1 kg

Śniadanie: 150-200g serka homogenizowanego (0%) z 2 łyżkami otrębów owsianych
Obiad: pierś z kurczaka duszona w jogurcie greckim z ostrą papryką, jajko ugotowane na twardo
Podwieczorek: 2 steki wolowe marynowane w musztardzie (smażone bez tłuszczu na teflonowej patelni)
Kolacja: placuszki otrębowe z jajkiem na twardo.

Podczas tego dnia lekko bolała mnie głowa, późnym popołudniem, ale wszystko minęło kiedy zjadłam steki :)  W ogóle nie czułam głodu i raczej byłam usatysfakcjonowana smakami Śmiech

 

Sandra

W ciągu całego mojego życia (a trochę tych latek już jest) tak na serio na diecie byłam raz (nie liczę tu trzydniowych diet oczyszczających wszelkiego rodzaju, jako że miały one na celu oczyszczenie organizmu a nie schudnięcie!). Było to 2 lata temu, kiedy razem z mężem postanowiliśmy wejść na Kilimandżaro…  Głównym celem tamtej diety było wzmocnienie mięśni i polepszenie kondycji fizycznej, jako że wejście na 5895m npm wymaga sporo wysiłku. Dlatego bardzo dużo ćwiczyliśmy, głownie bieganie i chodzenie po górach oraz żmudnie liczyliśmy pochłaniane kalorie. Tym razem, na celu mamy zgubienie zbędnych kilogramów, ponieważ nabawiliśmy się efektu jo-jo (mój mąż większego niż ja), z racji tego że przestaliśmy ćwiczyć.

Tym razem chcemy zgubić zbędne kilogramy i już nie przybrać na wadze. O diecie Dukana słyszałam od mojej kuzynki, która stosowała tę dietę rok temu, schudła bardzo dużo i jeszcze nie przybrała na wadze.

Dieta Dukana, z założenia jest inna niż wszystkie, ponieważ nie ma ilościowych ograniczeń w jedzeniu (można jeść do syta o każdej porze dnia i nocy), co jednak nie oznacza że tych ograniczeń nie ma. Jest to dieta wysokobiałkowa, wymagająca chęci i minimalnych zdolności kulinarnych.  Dozwolone są produkty bogate w białka zaś ubogie w cukry i tłuszcze. Cała dieta składa się z czterech etapów:
-  faza I – ATAK – kiedy jemy jedynie produkty wysokobiałkowe:, np. pierś z kurczaka (duszona na różne sposoby z różnymi przyprawami), jajka, chude serki, chude steki wołowe czy ryby: dorsz, łosoś, także wędzone (makrela, łosoś). Ta faza ma za zadanie zszokować nasz organizm i przestawić go na ciężka pracę trawienia białek i zbicia jak największej ilości kilogramów w jak najkrótszym czasie. Stosujemy ją od 1 do 10 dni (zależy ile ważymy na początku diety i ile mamy kg do stracenia, im wiecej tym ta faza trwa dłużej).
- faza II – NAPRZEMIENNA – kiedy włączamy do diety dni z warzywami. Mogą one być jedzone na surowo lub gotowane/duszone (nie smażone). Dni naprzemienne można stosować w różnych kombinacjach: np. 1/1 (1 dzień samych białek/1 dzień białka z warzywami), 2/1, 5/2.  Tą fazę stosujemy do momentu uzyskania upragnionej wagi.
-faza III – UTRWALANIE – kiedy do diety włączamy kilka gram żółtych serów, niektóre owoce i 2x w tygodniu możemy zjeść „królewski posiłek” (jeden posiłek bez żadnych ograniczeń) ale we czwartki jemy tylko same białka. Tą fazę stosujemy 10 dni na każdy zgubiony kilogram. Jeśli zgubiliśmy 10 kg to ta faza powinna trwać 100 dni (10 dni x 10kg).
-faza IV – STABILIZACJA – kiedy możemy wrócić do normalnego jedzenia ale do końca życia powinniśmy stosować białkowy czwartek.

Wygląda to dosyć rygorystycznie, ale wbrew pozorom jest dość łatwe do wprowadzenia w życie. Nie wymaga ważenia produktów, czy liczenia kalorii. W czasie diety zalecany jest ruch, ale taki zwyczajny (bez wymagających ćwiczeń), kiedy rezygnujemy z jazdy windą, lub idziemy na spacer lub po zakupy pieszo.

Także łasuchy nie będą rozczarowane. Ku mojemu zaskoczeniu w diecie dozwolona jest coca-cola zero (bez cukru) i różne ciasta!, pieczone w domu z dozwolonych produktów.

Sandra


  • RSS